Wino z dzikiej róży – przepis na domowe wino z owoców róży
- Przepisy

Zimą w piwnicy zwykle stoją już jesienne wina, a na nowe owoce trzeba czekać do wiosny. Rodzynki rozwiązują ten problem: kupisz je w każdym sklepie przez cały rok, nie trzeba ich zbierać, drylować ani mrozić.
Powiem szczerze – wina z rodzynek jeszcze nie robiłem. To nastaw, który planuję na tę zimę, dlatego przepis opieram na tym, jak robię swoje inne wina, oraz na sprawdzonych zasadach dla rodzynek. Najważniejsza z nich dotyczy cukru, bo rodzynki to w dużej mierze cukier.
Na rodzynki nie trzeba wydawać fortuny. Nie ma znaczenia, czy będą jasne, czy ciemne – bierz te, które trafisz w dobrej cenie. Ważniejsze jest, żeby były zdrowe i dobrze wypłukane, o czym piszę niżej.
Poniżej znajdziesz, jakie rodzynki nadają się na wino, jak przygotować je do nastawu, ile cukru dodać, przepis krok po kroku na balon 50-litrowy oraz opis fermentacji i dojrzewania.
Na wino nadają się zarówno jasne, jak i ciemne rodzynki – od ich koloru zależy przede wszystkim barwa wina. Nie musisz szukać specjalnych odmian, wystarczą zwykłe rodzynki ze sklepu.
Przy zakupie bardziej niż na kolor patrz na skład i stan rodzynek. Te cztery rzeczy warto wiedzieć, zanim wrzucisz je do koszyka.
Zanim rodzynki trafią do balonu, dokładnie je wypłucz w ciepłej wodzie. Chodzi o to, żeby zmyć z nich olej, którym często są pokryte – utrudnia on drożdżom pracę i może spowolnić fermentację.
Potem masz wybór: rodzynki możesz wrzucić do balonu w całości albo wcześniej posiekać lub zmielić. Rozdrobnione szybciej oddają cukier i smak, ale robią więcej osadu i trudniej je potem oddzielić od wina. Całe łatwiej wyjąć z balonu, za to oddają cukier wolniej.
Rodzynki nie mają soku jak świeże owoce, więc całą pracę wykonuje woda – to ona wyciąga z nich cukier i smak. Dlatego wody jest w tym przepisie więcej niż przy owocach, z których sok wypływa sam.
Pamiętaj o czystości: balon, rurka fermentacyjna i lejek muszą być dokładnie umyte, zanim trafią do nich rodzynki. Jeśli dopiero kompletujesz sprzęt do robienia wina, zajrzyj do mojego poradnika.
To najważniejsza różnica między winem z rodzynek a winem ze świeżych owoców. Rodzynki to suszone winogrona – w 100 g jest około 60 g cukru. Dlatego cukru dodaje się tu mniej niż do wina z owoców, a rodzynek nie daje się „na oko” – za dużo rodzynek i cukru naraz to nastaw tak słodki, że drożdże mogą przestać pracować.
Cukier i tak trzeba dodać, bo same rodzynki nie dadzą winu odpowiedniej mocy. Najlepiej podzielić go na dwie porcje: większą na start, a resztę po kilku dniach, gdy fermentacja ruszy. Tak podają tablice winiarskie i tego trzymam się w przepisie niżej.
Jeśli po fermentacji wino będzie za mało słodkie, dosłodź je syropem, porcjami – po usunięciu rodzynek i przy pierwszym zlewaniu. Dokładnie opisuję to w poradniku jak dosłodzić domowe wino, a ogólne zasady znajdziesz we wpisie ile cukru do wina.

Wino z rodzynek przechodzi przez te same etapy co wina z owoców. Różnica jest taka, że rodzynki najpierw muszą nasiąknąć wodą i dopiero wtedy oddają cukier, więc nastaw może ruszyć trochę wolniej. Poniżej opisuję 4 etapy, przez które przechodzi to wino.
Po dodaniu drożdży nastaw zaczyna pracować – w rurce fermentacyjnej pojawiają się bąbelki, a rodzynki pęcznieją i wypływają do góry. Płyn powoli nabiera złotego albo bursztynowego koloru. Jak długo trwa ten etap, zależy od nastawu, dlatego obserwuj rurkę fermentacyjną.
Gdy fermentacja burzliwa się skończy, rodzynki wyjmij i zostaw w balonie sam płyn. Oddały już cukier i smak, więc nie ma sensu trzymać ich dłużej. To pierwszy moment, żeby spróbować wina i w razie potrzeby je dosłodzić.
Fermentacja zwalnia, a na dnie balonu zbiera się osad – przy posiekanych lub zmielonych rodzynkach będzie go więcej. Ile razy zlewać wino znad osadu, zależy od tego, ile go jest, więc obserwuj dno balonu. Przy pierwszym zlewaniu spróbuj wina jeszcze raz.
Młode wino z rodzynek jest zwykle mętne i potrzebuje czasu, żeby się sklarować – w pierwszym roku zlewa się je znad osadu przynajmniej dwa razy, a w butelkach zostawia na co najmniej kilka miesięcy. Do butelek przelewaj wino dopiero wtedy, gdy fermentacja jest zakończona, a wino klarowne. Pośpiech przy butelkowaniu to jeden z najczęstszych błędów początkujących winiarzy, więc lepiej poczekać.
Wino z rodzynek ma żółty albo bursztynowy kolor – jaśniejszy z jasnych rodzynek, ciemniejszy z ciemnych. Smak jest słodki i łagodny, z wyraźną nutą suszonych owoców, a dodatek cytryny sprawia, że nie jest mdłe.
Takie wino nie potrzebuje dodatków – rodzynki mają wystarczająco dużo smaku same w sobie. U mnie żadne wino długo nie czeka w butelce: zwykle od razu je piję albo rozdaję rodzinie i znajomym.
Tak, ale mniej niż do wina z owoców, bo rodzynki są w około 60% cukrem. Na 30 litrów nastawu wystarczy około 4,5–5 kg cukru, podzielonego na dwie porcje.
Tak. Rodzynki ze sklepu często są pokryte olejem, który utrudnia drożdżom pracę. Wypłucz je dokładnie w ciepłej wodzie.
Jasne, ciemne albo mieszane – wszystkie się nadają. Jasne dają złociste wino, ciemne bursztynowe. Bierz te, które trafisz w dobrej cenie.
Nie trzeba. Możesz wrzucić je w całości albo posiekać lub zmielić. Rozdrobnione szybciej oddają cukier, ale robią więcej osadu.
Około 7,5 kg na 30 litrów nastawu. Więcej nie warto – rodzynki mocno pęcznieją, a w balonie musi zostać zapas miejsca na pianę.
Rodzynki są słodkie, ale mają mało kwasowości. Kwasek cytrynowy albo sok z cytryn sprawia, że wino nie jest mdłe. Na 30 litrów nastawu to około 90 g kwasku, dodanego w dwóch porcjach.
Wystarczą drożdże winiarskie uniwersalne. W przepisach często poleca się też drożdże Tokaj albo Madera, które pasują do win deserowych.
Najczęściej przez olej albo konserwanty na rodzynkach, które utrudniają drożdżom pracę, albo przez za dużo cukru na start. Dlatego rodzynki dokładnie płucz, a cukier dodawaj w dwóch porcjach.
